Galeria Panoramy 360 WK Panoramy 360 Patronat Patronat

ŻNINIANIE I NIE TYLKO

Prezentujemy Państwu leksykon żninian oraz osób, których losy splotły się ze Żninem lub wpłynęły one na historię Żnina.

G

Marian Henryk Golec (1908-1969)

Marian Henryk Golec znany jest w Żninie głównie z zasług, jakie poczynił dla powiatu żnińskiego na polu oświaty. Mniej osób kojarzy jego działalność w ruchu ludowym, którego struktury na Pałukach rozwijał już przed II wojną światową. Po jej zakończeniu pozostał wierny swoim ideałom, aktywnie działając w Polskim Stronnictwie Ludowym, co wymagało wówczas dużej odwagi.

Początki działalności partii ludowej (PSL Piast Wincentego Witosa) w Wielkopolsce przypadają na rok 1919. Nie były one łatwe, gdyż teren ten, będący bastionem Narodowej Demokracji, był wrogo nastawiony wobec idei ruchu ludowego. Dochodziło nawet do tego, że sami chłopi wyrzucali działaczy PSL ze swoich wsi. Pracy politycznej nie ułatwiały zarówno małe zasoby kadrowe, jak i ograniczone środki finansowe, które trzeba było niwelować ofiarnością, zaangażowaniem ideowym i sprawną organizacją.

PSL NA PAŁUKACH
Nie inaczej było w powiecie żnińskim i w samym Żninie. Przed wyborami parlamentarnymi z listopada 1922 roku działacze PSL Piast zapowiedzieli zorganizowanie wiecu wyborczego w okolicy Żnina. Negatywne nastawienie mieszkańców stolicy Pałuk przejawiło się tym, że w dużej liczbie wyruszyli oni z kijami i drągami na ten wiec ludowy, krzycząc po drodze: bić Witosa. Nie przeszkodziło to jednak działaczom PSL Piast w założeniu w Żninie powiatowych struktur partii we wrześniu 1923 roku. Ówcześni czołowi działacze to: Józef Niezgoda (prezes), Gałka, Słomkowski, Kędzierski.
Z czasem znaczenie ludowego stronnictwa na Pałukach rosło, czego przejawem było zorganizowanie w październiku 1925 roku w Żninie posiedzenia Zarządu Okręgowego PSL Piast (członkiem zarządu ze Żnina był Michalski), na które przybył Wincenty Witos. Było ono związane zapewne z grudniowymi wyborami do sejmików powiatowych, które zakończyły się dla ludowców dobrym wynikiem.
Po przewrocie majowym, dokonanym w maju 1926 roku przez Józefa Piłsudskiego, pozycja polityczna PSL Piast, podobnie jak innych partii opozycyjnych, została osłabiona. Represje obozu rządzącego wobec przeciwników politycznych, skutkujące m.in. emigracją Wincentego Witosa, nie przestraszyły jednak ugrupowań chłopskich, które w 1931 roku zjednoczyły się pod szyldem Stronnictwa Ludowego, aby stanowić mocniejszą siłę opozycyjną.
W odpowiedzi na zorganizowanie przez sanacyjny rząd w listopadzie 1932 roku tzw. Tygodnia Rolniczego, który przez cykl spotkań, wygłoszonych referatów i przyjętych rezolucji miał rozładować napięcie i wyciszyć niezadowolenie wsi, działacze SL mobilizowali ludność do występowania z własnymi propozycjami poprawy sytuacji w rolnictwie. Podczas spotkań z przedstawicielami władz dochodziło do ostrej wymiany zdań. W Żninie obrady także były burzliwe. Wygłaszającym referaty odbierano głos, a chłopi uniemożliwiali wystąpienie działaczom sanacyjnym z Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, grożąc generalnym strajkiem rolniczym, co było przez salę przyjmowane entuzjastycznie.
NAUCZYCIEL Z GALICJI
Takie nastroje na pałuckiej wsi, które znane były mu zapewne i z rodzinnych stron, po przybyciu na Pałuki z Galicji zastał Marian Henryk Golec (później używał tylko imienia Henryk), urodzony 25 stycznia 1908 roku w Zawadzie Uszewskiej (woj. krakowskie, pow. brzeski), w wielodzietnej rodzinie średniorolnej, jako syn Michała i Marii (z domu Biernat).
Henryk Golec wychowany był w katolickiej rodzinie o tradycjach ruchu ludowego, co w związku z miejscem pochodzenia nie powinno dziwić, gdyż Małopolska była kuźnią ludowców, a z tego regionu pochodził m.in. trzykrotny premier z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego i wieloletni jego przywódca, nazywany królem chłopów, Wincenty Witos. Henryk Golec na Pałukach pojawił się we wrześniu 1930 roku z racji dużego zapotrzebowania na polską kadrę nauczycielską w Poznańskiem, co było spowodowane wieloletnią germanizacją szkolnictwa w zaborze pruskim.
Henryk Golec ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Ostrzeszowie (zaczynał w Tarnowie) w 1930 roku, po czym rozpoczął pracę jako nauczyciel 3-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej w Brzyskorzystwi, mianowany na to stanowisko przez kuratora Okręgu Szkolnego Poznańskiego. W kolejnych latach pracował w szkołach powszechnych w Janowcu Wielkopolskim i Gałęzewie, by od 1933 roku związać się ze szkołą w Żninie (obecnie ZPS nr 1), której kierownikiem został w roku szkolnym 1936/1937.
Od 1931 roku był aktywnym członkiem zarządu powiatowego Związku Nauczycielstwa Polskiego, którego struktury rozwijał na terenie Żnina i okolic. O jego dużej roli w ZNP świadczy fakt, iż pełnił w nim funkcje skarbnika, sekretarza i zastępcy przewodniczącego aż do samej śmierci.
Z chwilą objęcia kierownictwa w żnińskiej placówce Henryk Golec wyszedł z inicjatywą utworzenia przy szkole Uniwersytetu Powszechnego, którego został kierownikiem. Działalność uniwersytetu, z racji terminu odbywanych zajęć nazywanego niedzielnym, była nakierowana na dotarcie do jak największego grona społeczności wiejskiej w zakresie upowszechniania wiedzy historycznej. Na prelekcje, wykłady i spotkania z ciekawymi ludźmi (jednym z nich był dowódca Powstania Wielkopolskiego Stanisław Taczak) uczęszczało średnio około 70 słuchaczy ze Żnina i okolic.
KU LUDOWCOM NA PAŁUKACH
W międzyczasie, od około 1934 roku, Henryk Golec włączył się w prace ruchu ludowego na Pałukach, który na tym terenie, jak i w całej Wielkopolsce, z racji społeczno-politycznych uwarunkowań stanowił prawicowy nurt w ruchu ludowym, reprezentując umiarkowany program. Nie zmieniało to faktu, iż najpierw PSL Piast, a później Stronnictwo Ludowe najpełniej wyrażały interesy wsi, która w chwili odzyskiwania przez Polskę niepodległości w 1918 roku znajdowała się na zupełnym marginesie życia politycznego tego regionu.
Brak radykalnych haseł programowych w sferze społeczno-gospodarczej wielkopolskiego i pałuckiego SL pokrywał się niewątpliwie z poglądami Henryka Golca wyniesionymi z rodzinnego domu i ukształtowanymi podczas kolejnych etapów edukacji. Widoczne to było zwłaszcza w propozycjach przeprowadzenia reformy rolnej, o którą przez całe dwudziestolecie międzywojenne dopominał się ruch ludowy. Podczas gdy na większości terenów Rzeczypospolitej chłopi domagali się parcelacji majątków ziemskich bez odszkodowań (od 1932 roku na fali walki z sanacją nawoływał do tego nawet Wincenty Witos), na Pałukach i w Wielkopolsce takie hasła nie cieszyły się popularnością, gdyż godziły w elementarne wartości uznawane w tym regionie za niepodważalne, a mianowicie etykę katolicką i święte prawo własności. Takie poglądy wyznawał też Henryk Golec, który zgodnie z założeniami programowymi SL opowiadał się za parcelacją motywowaną względami ekonomicznymi, a więc majątków zadłużonych, które nie odprowadzały pieniędzy na rzecz Skarbu Państwa oraz względami narodowymi, czyli majątków niemieckich. W Wielkopolsce brana była także pod uwagę parcelacja wielkich latyfundiów ziemskich. Starania o zwiększenie areału ziemi chłopów, od wielkości której zależały dochody i miejsce w hierarchii społecznej, było głównym punktem programu SL.
Choć założenia te były bliskie także najsilniejszemu ugrupowaniu w Wielkopolsce, a mianowicie Stronnictwu Narodowemu, było ono głównym przeciwnikiem politycznym SL, mimo zawieranych doraźnie sojuszy taktycznych przeciwko rządzącemu obozowi sanacji. Endecja, z uwagi na pokrewieństwo poglądów i poparcie mocno politycznie zaangażowanego wówczas duchowieństwa, stanowiła bowiem poważnego konkurenta partii ludowej w walce o rząd dusz na Pałukach, jak i w całej Wielkopolsce.
W 1936 roku z okazji rocznicy bitwy warszawskiej (15 sierpnia) w wielu miastach Wielkopolski, w tym i w Żninie, z inicjatywy Wincentego Witosa odbyły się obchody Święta Czynu Polskiego. Wyraziły się one w formie antyrządowych manifestacji chłopskich, podczas których wznoszono hasła: Żądamy pracy i chleba, Precz z sanacją, Żądamy wodza naszego Witosa do kraju, by nas wyprowadził z piekła do raju. Choć nie miały one powszechnego charakteru, były wyrazem zwiększonej aktywności SL, także na Pałukach. Z pewnością zaktywizowały wieś, co w okresie żniw nie było sprawą łatwą. Chłopi, oprócz roszczeń związanych z ich codzienną pracą, domagali się szeroko pojętej sprawiedliwości i państwa opartego na demokratycznych zasadach, z żądaniem odsunięcia sanacji od władzy i powołania rządu cieszącego się zaufaniem społeczeństwa.
Nie wiadomo, czy Henryk Golec w żnińskiej manifestacji ludowców uczestniczył. Nie należał jeszcze wtedy do SL, więc jest to wątpliwe, tym bardziej, że kierując się w swojej społeczno-politycznej działalności zasadą: łączyć a nie dzielić, szukał raczej wspólnych wartości między oponentami niż radykalnych rozwiązań. Taka postawa sprawiała również, iż nie miał problemów w nawiązywaniu dobrych kontaktów z popierającymi w zdecydowanej większości endecję przedstawicielami duchowieństwa, wśród których miał dobrych znajomych.
DZIAŁACZ STRONNICTWA LUDOWEGO
W latach 1937-1939 Henryk Golec uczestniczył w pięciotygodniowych wakacyjnych zjazdach Ogniska Pracy Społecznej na Wsi przy Liceum Krzemienieckim, będących specjalistycznymi studiami nauczycielskimi, które odbywały się w Białokrynicy k. Krzemieńca (dzisiejsza Ukraina). W trakcie tych zajęć napisał trzy prace: Podłoże społeczne ruchu chłopskiego, Przyczyny rozwoju ruchu robotniczego i Stosunek pracownika oświatowego do kultury wsi. Zwłaszcza zagadnienia, których dotyczyły dwie pierwsze prace, potwierdzają zainteresowania Henryka Golca w zakresie społeczno-politycznych uwarunkowań rozwoju partii politycznych w Polsce, co niewątpliwie pomagało mu w rozumieniu i poruszaniu się po meandrach polskiej rzeczywistości politycznej, kiedy znalazł się w niej jako aktywny i zaangażowany działacz ludowy.
Uczestnictwo w seminariach i wykładach przy Liceum Krzemienieckim przesądziło bowiem o jego wyborze w zakresie politycznej drogi. Choć uczestniczył w nich jako kierownik szkoły w Żninie, poruszana problematyka dotyczyła nie tylko pracy społeczno-oświatowej, ale także reformy rolnej, organizacji rolniczych, samorządu terytorialnego i spółdzielczości w Polsce. Część wykładów prowadził wybitny działacz ludowy - członek władz SL, pedagog i kierownik Uniwersytetu Ludowego na Wołyniu, Kazimierz Banach (w czasie wojny szef komendy głównej Batalionów Chłopskich), którego Henryk Golec poznał osobiście, na tyle dobrze, iż zostali kolegami, być może nawet przyjaciółmi. - Bakcyl działacza ludowego, który wyniósł z domu, przy Kazimierzu Banachu się rozwinął. Wywarł on na ojcu ogromne wrażenie i miał duży wpływ na jego decyzje. W późniejszych latach nazwisko Banach często się w domu pojawiało - podkreśla syn Henryka, Jerzy Golec.
Nie ulega wątpliwości, iż właśnie pod wpływem Kazimierza Banacha, choć być może wcześniej czy później też by to zrobił, w 1937 roku Henryk Golec zdecydował się wstąpić do Stronnictwa Ludowego. Zapisując się do SL od razu wszedł w skład jego zarządu powiatowego w Żninie, co świadczy o tym, iż jeszcze przed tym aktem musiał cieszyć się dużym autorytetem wśród członków i sympatyków tej partii.
Pod auspicjami swojego stronnictwa szybko utworzył Zrzeszenie Inteligencji Ludowej, którego został prezesem. Jego celem była szeroko zakrojona działalność wśród społeczności wiejskiej, w którą wtopił się także wspomniany wyżej Uniwersytet Powszechny. SL walczyło wówczas przede wszystkim o powszechny dostęp młodzieży wiejskiej do szkół, przywiązując do tego wielką wagę. Poczynania Henryka Golca w tym zakresie jako działacza ludowego, ale głównie jako nauczyciela, miały na celu uzupełnienie braków ówczesnego systemu oświatowego, który nie zaspokajał w wystarczającym stopniu edukacyjnych potrzeb społeczeństwa, zwłaszcza na wsi.
Wsparcie dla ludowców, zresztą nie tylko w zakresie upowszechniania edukacji na obszarach wiejskich, przyszło w tym akurat czasie w wyniku zbliżenia między SL a Wielkopolskim Związkiem Młodzieży Wiejskiej (WZMW), założonym w 1927 roku, którego prezesem był m.in. późniejszy premier (1943-44) na emigracji Stanisław Mikołajczyk. Henryk Golec współpracował z członkami WZMW, którzy także na Pałukach, w kołach i zarządzie powiatowym aktywnie włączyli się w działalność polityczną prowadzoną przez SL. Podczas jednej z konferencji działaczy ludowych miał możliwość spotkania się ze Stanisławem Mikołajczykiem.
Druga połowa lat 30. to okres rosnącego zagrożenia ze strony hitlerowskiej Rzeszy Niemieckiej, na które wielkopolscy działacze ludowi byli szczególnie uwrażliwieni, stąd ich surowa ocena ugodowej polityki zagranicznej prowadzonej przez ministra Józefa Becka, choć trzeba przyznać, że dla polskiej dyplomacji pole manewru na arenie międzynarodowej wobec dwóch potężnych i agresywnych sąsiadów nie było zbyt wielkie. Henryk Golec, jak większość Polaków w tamtym czasie, zapewne zgadzał się ze słowami Stanisława Mikołajczyka z 2 maja 1939 roku: Póki granice Polski nie dotkną Odry, nie obejmą Prus Wschodnich i nie zniosą fikcji Wolnego Miasta - Polska spokoju mieć nie będzie. W obliczu nieuchronnie zbliżającej się wojny ludowcom pozostało mobilizować społeczeństwo do walki w obronie ojczyzny i ofiar na jej rzecz.
Choć działalność SL zjednywała coraz więcej zwolenników wśród mieszkańców wsi, jego zasięg na Pałukach, podobnie jak i w całej Wielkopolsce, nie miał przed wybuchem II wojny światowej masowego charakteru. W Wielkopolsce w 1938 roku odnotowano 215 kół Stronnictwa Ludowego, a dzielnica ta była uznawana za najsłabiej zorganizowaną w kraju pod tym względem.
Mimo to ruch ludowy w Wielkopolsce, w tym i na Pałukach, m.in. dzięki aktywnej działalności członków żnińskiego zarządu SL z Józefem Niezgodą, Janem Ziembą i Henrykiem Golcem na czele, w przededniu wybuchu II wojny światowej mógł się już pochwalić pewnym dorobkiem ideowym i organizacyjnym, co na terenie zdominowanym przez prężnie działającą endecję było dużym sukcesem politycznym. Stronnictwo Ludowe w ciągu kilkunastu lat zdołało na trwałe zaistnieć na politycznej scenie Wielkopolski, co jest tym bardziej godne podkreślenia, że jego działacze zaczynali tutaj wszystko od zera i delikatnie rzecz ujmując w nieprzychylnie nastawionym do nich środowisku lokalnym. Największymi zasługami ludowców na Pałukach i w Wielkopolsce było zapoznanie dużej części chłopów z życiem politycznym, obrona ich praw ekonomicznych, a także upowszechnianie oświaty wśród ludności wiejskiej. W tej ostatniej sferze na Pałukach znaczący udział miał Henryk Golec.
MĄŻ ZAUFANIA W AK
Henryk Golec był kierownikiem żnińskiej szkoły do 1 września 1939 roku, kiedy wojska niemieckie zaatakowały Polskę.
Przed aresztowaniem uchronił go Niemiec z Biskupina Erich Rust, który odwdzięczył się w ten sposób za zgodę Henryka Golca jeszcze sprzed wojny na nauczanie niemieckich dzieci religii przez pastora w kościele ewangelickim. Kiedy wybuchła wojna, Erich Rust dotarł do Henryka Golca i poradził mu, aby natychmiast uciekał ze Żnina. Wyjechał więc do teściów mieszkających w Podgórzynie. - Tam Rust po raz drugi ostrzegł ojca, tym razem przez wujka Adama Pietrasiaka, zalecając opuszczenie Pałuk jako terenu wcielonego do III Rzeszy. Dostarczył nawet dokument zezwalający na wyjazd. Ostrzegał, żeby nie wyjeżdżał z dworca w Żninie, bo tu już było wszystko obstawione przez Niemców, a on był znany z przedwojennej funkcji i działalności. Jako przedstawiciel inteligencji był na wysokiej pozycji na liście do aresztowania - podkreśla Jerzy Golec.
Władze niemieckie formalnie rozwiązały stosunek służbowy z nauczycielami powiatu żnińskiego dopiero 25 października 1939 roku. 26 października 1939 roku po tzw. konferencji nauczycielskiej Henryk Golec został wezwany do niemieckiego landrata (starosty) w Żninie, którym był Herbert Banse. Aby uniknąć pewnego aresztowania 28 października postanowił uciec do Krakowa. Z racji znajomości języka niemieckiego (zaczynał edukację w zaborze austriackim), nie miał problemów z dotarciem do Generalnego Gubernatorstwa. Najpierw trafił do brata Jana do Krakowa, a od 8 listopada 1939 roku zamieszkał w Gosprzydowej (gm. Uszew, pow. brzeski) u rodziców. Wysiedlona w grudniu 1939 roku ze Żnina żona Bronisława (z domu Pietrasiak - ślub odbył się 15 czerwca 1935 roku) z 3-letnim synem Jerzym dotarła do nich na początku 1940 roku. Warto odnotować, iż żona z racji urodzenia w Cambridge k. Bostonu w USA miała podwójne obywatelstwo.
Henryk Golec w Małopolsce włączył się w działalność konspiracyjną. Stronnictwo Ludowe po klęsce wrześniowej szybko odbudowało swoje struktury, co zwłaszcza w będącej jego głównym zapleczem Małopolsce nie było trudne. Można zatem powiedzieć, ze Henryk Golec trafił do swoich. W konspiracji ludowcy działali początkowo w organizacji pod kryptonimem Trójkąt. Od drugiej połowy 1940 roku SL przyjęło polityczny kryptonim konspiracyjny Roch (skrót od Ruch Oporu Chłopskiego), mając najliczniejsze zaplecze społeczne spośród wszystkich partii tworzących Polskie Państwo Podziemne, którego SL było administracyjnym filarem.
Na terenie gminy Uszew od 20 lutego 1940 roku Henryk Golec włączył się w działania Trójkąta, którego struktury zbudowano w oparciu o zarządy trójkowe, stąd nazwa. Każdy z jego członków, aby w przypadku aresztowania i tortur uniknąć dekonspiracji, znał tylko dwie osoby. Henryk Golec działał w Trójkącie do 1942 roku. Wówczas organizacja ta została podporządkowana Armii Krajowej (AK), do której cywilnych struktur w obwodzie Brzesko trafił Henryk Golec.
Musiał się cieszyć dużym autorytetem wśród tamtejszego dowództwa, skoro od 1943 roku powierzono mu funkcję męża zaufania (było tylko trzech takich) przy komendancie AK w obwodzie Brzesko, w którym było wtedy 10 placówek skupiających 3.196 żołnierzy. Placówka w gminie Uszew, do której należał, nosiła kolejno kryptonimy Urszula i Urban, liczyła około 300 żołnierzy, a jej dowódcą był Jan Sady ps. Mirek. Funkcja Henryka Golca polegała m.in. na utrzymywaniu kontaktów z Batalionami Chłopskimi, z ramienia których, można by rzec, pojawił się w AK. Był odpowiedzialny m.in. za kontakty z komendantami i społeczeństwem oraz pozyskiwanie i nabór nowych członków.
Brał udział także w akcjach zbrojnych i przerzutach broni pochodzącej z alianckich zrzutów. - Ojciec był szalenie odważny. Pamiętam jak dziś, gdy jako 7-letnie dziecko jechałem z nim na wozie. Mama puszczała mnie z nim, żeby bardziej dbał o swoje bezpieczeństwo mając dziecko przy sobie, żeby Niemcy pomyśleli, że nie ryzykowałby przewozu broni z małym dzieckiem. Broń była przykryta workami z mąką i owocami. Kiedy jechaliśmy akurat poboczem szedł niemiecki oddział penetrujący teren przeciwko partyzantom. Jak jechaliśmy, to Niemcy sobie brali owoce z wozu, ale na szczęście udało się jakoś przejechać. Innym razem, zimą sanie z bronią się nawet przewróciły, ale na szczęście nie było nikogo w pobliżu - mówi nie ukrywając emocji syn Jerzy.
Konspiracyjna działalność Henryka Golca nie umknęła jednak uwadze hitlerowskich władz. - Były obławy na dom. Kiedy Niemcy jesienią 1944 roku pojawili się w naszym domu, tata zdążył uciec. Dotarł na plebanię, gdzie został ukryty na wieży kościelnej. Później kościelny przyszedł do mamy, żeby coś ciepłego przygotowała dla taty. Żeby nie było podejrzeń, ja nosiłem ciepłe jedzenie w tornistrze na plebanię - wspomina dramatyczne chwile Jerzy Golec.
Warto dodać, iż Henryk Golec, oprócz działalności konspiracyjnej, od 1 stycznia 1940 roku na podstawie rozporządzenia władz niemieckich w GG, które dopuszczały istnienie 4-klasowych szkół polskich, pełnił obowiązki nauczyciela w szkole powszechnej w Gnojniku (gm. Uszew) - 3 km od Gosprzydowej. Przetrwał tam tylko do sierpnia 1940 roku, gdyż decyzją starosty powiatu tarnowskiego został zwolniony ze stanowiska z powodu nielojalności wobec władz niemieckich. - Podczas lekcji próbował przemycić wiedzę historyczną, co nie spodobało się Niemcom - tłumaczy ten fakt syn Jerzy. Po rocznej przerwie objął stanowisko nauczyciela z dniem 1 września 1941 roku w szkole powszechnej w Uszwi, gdzie pracował do momentu wkroczenia Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku. Oprócz tego, na terenie gminy Uszew w latach 1942-1944 uczestniczył w tajnym nauczaniu na poziomie szkoły średniej.
POWRÓT NA STANOWISKO KIEROWNIKA
Na początku marca Henryk Golec wrócił do Żnina pierwszym transportem nauczycielskim organizowanym w Krakowie i natychmiast zgłosił się do miejskiego inspektoratu szkolnego. Od 12 lutego 1945 roku funkcjonowała już Publiczna Szkoła Powszechna w Żninie, w której z dniem 10 marca 1945 roku został przez inspektora szkolnego w Żninie mianowany nauczycielem stałym i objął przedwojenną funkcję kierownika, co było możliwe dzięki zaliczeniu mu przerwy w pracy w czasie wojny jako przymusowej bezczynności zawodowej.
Henryk Golec nie tracił czasu, widząc wyzwania stojące przed polskimi szkołami po latach okupacji. Do 12 kwietnia 1945 roku (od tego dnia w Żninie funkcjonowały szkoły nr 1 i nr 2) przy współdziałaniu z inspektorem wydziału oświaty Marianem Zalskim i burmistrzem Józefem Kruzlem zreorganizował szkolnictwo podstawowe, tworząc m.in. szkołę dla młodocianych na trzech poziomach, w zależności od liczby klas ukończonych przed wojną. Uczęszczało do niej 216 uczniów, a Henryk Golec prowadził nadzór organizacyjny i merytoryczny. W związku z brakiem kadry nauczycielskiej wspólnie z inspektoratem wydziału oświaty zorganizował też kurs dokształcający dla pomocniczych sił nauczycielskich, który od kwietnia do sierpnia 1945 roku ukończyło 29 osób.
WE WŁADZACH ŻNINA I PSL
Koniec wojny w Polsce przyniósł także nową rzeczywistość polityczną. Samozwańczo i siłowymi metodami władzę starali się obejmować komuniści z Polskiej Partii Robotniczej (PPR), wspierani w tym przez pozostającą w Polsce Armię Czerwoną, tworzące się struktury komunistycznego państwa i aparat bezpieczeństwa.
Póki co jednak, władzę w wyzwolonym 21 stycznia 1945 roku Żninie sprawowały osoby wybierane przez mieszkańców według demokratycznych zasad, cieszące się poważaniem i zaufaniem społecznym. Po dwumiesięcznym administrowaniu przez władze tymczasowe z burmistrzem Janem Teodorczykiem, 25 marca 1945 roku odbyły się wybory do Miejskiej Rady Narodowej, która spośród swoich członków na pierwszego burmistrza wybrała Józefa Kruzla. Do MRN z ramienia ludowców został wybrany także Henryk Golec, który został zastępcą przewodniczącego prezydium MRN i przewodniczącym komisji oświaty.
Na terenie Żnina swobodnie działały organizacje społeczne i partie polityczne, a wszystkie święta narodowe i kościelne obchodzone były bardzo uroczyście, także z udziałem przywódców PPR. Do Żnina docierała nawet radiowa transmisja mszy św. z kościoła garnizonowego w Łodzi, w którym organistą był pochodzący ze Żnina porucznik.
Wszelkie wydarzenia o charakterze patriotycznym, które odbywały się w Żninie przy okazji np. święta Konstytucji 3 Maja czy Święta Niepodległości, pochodziły z inicjatywy miejscowych struktur PSL, w których jedną z czołowych ról odgrywał Henryk Golec. Jego najbliższymi współpracownikami byli m.in.: prezes PSL w powiecie żnińskim i przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej Jan Ziemba z Wilczkowa, członek zarządu powiatowego PSL Józef Niezgoda z Niedźwiad oraz prezes Wiejskich Organizacji Młodzieżowych Wici Wiktor Kierzek z Janowca Wlkp.
W tym czasie na terenie Żnina i powiatu żnińskiego, zresztą podobnie jak i w całym kraju, najliczniejszą partią było Polskie Stronnictwo Ludowe (22 sierpnia 1945 roku wydano komunikat o wznowieniu jego działalności). Po nim największymi wpływami cieszyły się Polska Partia Socjalistyczna i Stronnictwo Demokratyczne. Pierwsze powojenne miesiące nie znamionowały późniejszego terroru, prześladowań przeciwników politycznych i represji wobec prywatnych właścicieli. PPR nie zdradzała się ze swoimi planami, chcąc pozyskać zaufanie społeczeństwa.
Popularność PSL z czasem zaczęła jednak być dla PPR niewygodna, gdyż stała na przeszkodzie do objęcia władzy w drodze demokratycznych wyborów. Wobec partii i PSL-owskich działaczy w całym kraju zaczęto więc stosować represje. Prześladowania nie ominęły też żnińskich działaczy PSL i samego Henryka Golca, co nasilało się zwłaszcza w okresach przedwyborczych. - Kiedy PSL startowało do wyborów parlamentarnych w styczniu 1947 roku, tata otrzymał propozycję startu do Sejmu, jednak mama po doświadczeniach czasu wojny i represjach po jej zakończeniu, sprzeciwiła się temu i sobie odpuścił - wspomina syn Jerzy.
Przezorność małżonki była uzasadniona wobec tego, w jaki sposób w wielu okręgach, w tym i na Pałukach, przebiegały te wybory: unieważniano PSL-owskie listy wyborcze pod pretekstem współpracy z Niemcami w czasie okupacji, tysiące osób skreślano z list wyborców, z komisji usuwano osoby mogące ujawnić fałszerstwa, do lokali wyborczych wpuszczano tylko deklarujących poparcie dla PPR, działaczom PSL nie pozwalano wydawać materiałów wyborczych, ograniczano przydział papieru i wstrzymywano druk PSL-owskich gazet, dokonywano aresztowań, grożono utratą mieszkania lub pracy.
Kandydatem na posła miał być też ówczesny prezes struktur PSL na terenie powiatu żnińskiego Jan Ziemba z Wilczkowa, ale z podobnych przyczyn odmówił startu w wyborach. - Kiedy jechał na pierwszy po wojnie kongres PSL [19-21 stycznia 1946 rok - przyp. bw] do Warszawy, funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa zatrzymali go koło Wągrowca. Chcieli mu przy tej okazji podsunąć jakiegoś człowieka, żeby go wprowadził do PSL, aby mógł donosić, ale się nie zgodził. Komuniści proponowali ojcu współpracę, ale nie wyrażał zgody. Nie mógł się z nimi dogadać i w tej rzeczywistości politycznej, jaka była, chyba po wyborach w 1947 roku zrezygnował z udziału we władzach PSL i zajął się gospodarstwem. W takiej polityce nie dało się po prostu działać - przekazuje fragmenty rodzinnych wspomnień syn Bartłomiej Ziemba, dodając, że ojciec nie dzielił się z bliskimi informacjami o swojej działalności politycznej. Odsunięcie się od polityki nie uwolniło Jana Ziemby od inwigilacji UB. - Dalej były naciski, rodzina na tym cierpiała, stali pod oknem, nachodzili go, mama mówiła mu, żeby przestał się udzielać - dodaje Bartłomiej Ziemba.
W okresie kampanii wyborczej w całym kraju zamordowano ponad 100 działaczy ludowych. Na wieś przed wyborami kierowano specjalne grupy wojskowe likwidujące struktury PSL. Dlatego rezygnacja z udziału w wyborach być może uratowała Henrykowi Golcowi i Janowi Ziembie życie, choć działalność w PSL na szczeblu lokalnym także wymagała niemałej odwagi. Był inwigilowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w szkole i w domu. - Jako rodzina mocno to przeżywaliśmy, były zastraszania, domowe rewizje. Tata podczas rewizji zawsze był przy nich, żeby czegoś w domu nie podrzucili. My byliśmy w tym czasie w innym pokoju. Jednego dnia zabrano tatę nawet ze szkoły, wożono go po różnych miejscowościach i lasach. To musiała być jesień, bo gdy go zostawili w lesie, trafił na grzybiarzy i chciał, żeby go odprowadzili, bo obawiał się o swoje życie - wspomina syn Jerzy.
Zagrożenie życia nie było zatem zupełnie czymś wydumanym, o czym świadczy fakt, że w październiku 1947 roku, w obawie przed pewnym aresztowaniem i procesem politycznym, z kraju potajemnie musiał uciekać przywódca ludowców Stanisław Mikołajczyk.
W tym mniej więcej czasie Henryk Golec dostawał propozycje wstąpienia do PPR lub PPS, które rosły w siłę wskutek rozbicia PSL, jednak konsekwentnie odmawiał, co już wtedy wymagało niemałej odwagi.
Wobec zaistniałych wydarzeń, działacze PSL na Pałukach, jak i w całym kraju, zostali zmuszeni przejść do działań konspiracyjnych, mimo że ugrupowanie stanowiło jedyną legalną opozycję. Partia miała duże trudności z drukiem ulotek propagandowych, z przydziałem papieru i rozprowadzaniem jakichkolwiek materiałów o charakterze polityczno-partyjnym. Na terenie Żnina i okolic ze wsparciem w tym zakresie przyszli niezrzeszeni zwolennicy PSL i harcerze, organizując w ten sposób zaplecze do działań, o których oficjalnie nikt się nie wypowiadał, aby nikomu nie zaszkodzić. Rozprowadzanie informacji o własnej działalności było koniecznością i znakiem dla społeczeństwa, że partia cały czas działa. Do prasy kontrolowanej przez organy państwa, wskutek działalności cenzury, nie przedostawała się bowiem żadna wzmianka o poczynaniach PSL.
Tymczasem członkowie PSL, mimo czynionych im przeszkód, w dalszym ciągu aktywnie działali. Mieli po temu okazję wchodząc m.in. w skład organizacji i instytucji powołanych zaraz po wojnie w celu rozwijania akcji osadniczej na Ziemiach Odzyskanych, jak również podejmując w tym zakresie własne inicjatywy. Henryk Golec uczestniczył w pracach powiatowej Komisji Urzędu Ziemskiego, biorąc aktywny udział w osiedlaniu repatriantów, zarówno w powiecie żnińskimi jak i poza nim. Była to realizacja PSL-owskiego programu w zakresie przekazywania ziemi chłopom. Henryk Golec, podobnie jak jego koledzy partyjni, zdawał sobie sprawę z faktu, że parcelacja oraz nadania chłopom ziemi na terenie Polski w nowych granicach nie zaspokoją całkowitych ich potrzeb. Dlatego za konieczne uważał znalezienie dla bezrolnej i małorolnej ludności możliwości pracy na ziemiach zachodnich i północnych. Na tych terenach starał się o znalezienie ziemi dla chłopów repatriantów, co miało być jednym z najważniejszych sposobów i zarazem szansą na rozwiązanie rozładowania przeludnienia na polskiej wsi.
Henryk Golec, jak i jego partia, nie skupiali się jednak w swojej działalności tylko na zagadnieniach dotyczących wsi, z czym przede wszystkim kojarzony jest PSL. Henryk Golec opowiadał się za: demokratycznym systemem parlamentarno-gabinetowym, współpracą ze Związkiem Radzieckim z zachowaniem pełnej suwerenności Polski, zachowaniem strategicznych gałęzi przemysłu w rękach państwa, popierał spółdzielczość, rozwój przemysłu rolno-spożywczego i gałęzi przemysłu opartych na produkcji rolnej, sprzeciwiał się kolektywizacji wsi i nacjonalizacji przedsiębiorstw prywatnych.
POLITYKA NA POLU OŚWIATY
Po rozbiciu PSL i podporządkowaniu ruchu ludowego obozowi rządowemu, skupionemu najpierw w PPR, a później w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR), Henryk Golec wycofał się z politycznej działalności.
Zachowując jednak tak eksponowane stanowisko, jak kierownik szkoły, w czasach Polski Ludowej niemożliwym było uniknięcie politycznych nacisków. Szczęśliwie dla Henryka Golca, po utworzeniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej w 1945 roku wpływ na oświatę zyskali działacze związani z Polskim Stronnictwem Ludowym. Dodatkową korzyścią był fakt, iż ministrem oświaty został wybitny działacz PSL Czesław Wycech, z którym Henryk Golec jeszcze przed wojną spotykał się podczas spotkań i konferencji organizowanych przez ZNP.
O ich dobrych kontaktach niech świadczy choćby fakt, iż Czesław Wycech 14 września 1946 roku na zaproszenie Henryka Golca przybył z wizytą do Powszechnej Szkoły Publicznej nr 1 w Żninie, w którym przebywał od 13 do 15 września.
Mieli oni też zapewne okazję się spotkać rok wcześniej podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Oświaty, który odbył się w Łodzi w dniach 18-22 czerwca 1945 roku. Dyskutowano wówczas o propozycjach zmian w systemie oświaty w Polsce wysuwanych przez ministerstwo (głosem PPR) i ZNP (głosem PSL), a zarzuty pod adresem projektowanych zmian, które m.in. kierował Henryk Golec, dotyczyły: ograniczania roli przedmiotów humanistycznych, co miało prowadzić do odhumanizowania szkolnictwa, nadmiernego eksponowania przedmiotów matematyczno-przyrodniczych oraz lekceważenia aspektów wychowawczych na poziomie szkół podstawowych (powszechnych).
Można powiedzieć, że zjazd ten był zarzewiem toczącej się przez następnych kilkanaście miesięcy w oświacie walki ideologicznej i programowej pomiędzy przedstawicielami PPR i PSL. Fakt oddania ludowcom Ministerstwa Oświaty władze PPR traktowały w kategoriach taktycznego posunięcia i chwilowej konieczności. W tym czasie przygotowywali się do przejęcia resortu oświaty, starając się poszerzać swoje zaplecze społeczne wśród kadry nauczycielskiej.
Choć ministrem był człowiek PSL, PPR trzymała rękę na pulsie, gdyż jego zastępcą został Władysław Bieńkowski, a kierownictwo nad Departamentem Reformy Szkolnej i Programów objęła Żanna Kormanowa (oboje z PPR), która zaleciła skierowanie oddziaływania propagandowego na przyszłych nauczycieli, czyli absolwentów kursów pedagogicznych. Wychodziła z założenia, iż za otrzymaną od nowej władzy pracę, równającą się zarazem awansowi społecznemu, odwdzięczą się oni poparciem dla poczynań PPR.
Siła ideologicznego nacisku na oświatę zwiększyła się po sfałszowanych wyborach do Sejmu w styczniu 1947 roku i utworzeniu w ich wyniku rządu z dominującą pozycją PPR, w którym zabrakło już miejsca dla PSL. Rok ten był zarazem ostatnim, w którym głoszono ideę wolności szkoły od jakichkolwiek wpływów partyjnych. Nauczyciele otwarcie występujący przeciwko rządom PPR i głoszonej przez nią ideologii byli zwalniani z pracy. Do września 1947 roku z Ministerstwa Oświaty, kuratoriów i inspektoratów w całym kraju zwolniono około sześćset osób związanych z PSL.
Zdając sobie doskonale sprawę ze zmieniającej się rzeczywistości politycznej, Henryk Golec skupił się głównie na funkcji kierownika szkoły w Żninie, czyniąc starania o rozbudowę tej placówki, w której zaczęło brakować miejsca dla rosnącej liczby uczniów. Przy realizacji tego dzieła miał wysoko postawionych sprzymierzeńców. Był to nadal Czesław Wycech i Kazimierz Banach, którzy w 1947 roku zostali posłami, a później działali w utworzonym w 1949 roku Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym (ZSL), całkowicie podporządkowanym PZPR. Henryk Golec oparł się temu i pozostał wówczas bezpartyjny, nie chcąc mieć nic wspólnego z ówczesnym obozem władzy.
Choć wspomniani posłowie stali się współpracownikami politycznych wrogów PSL, nie odwrócili się od dawnych kolegów i dzięki ich wsparciu, po okresie około trzyletnich starań Henryka Golca, 22 lipca 1949 roku został podpisany akt erekcyjny pod budowę nowego budynku żnińskiej jedynki, co w okresie, kiedy cała Polska skupiona była na odbudowie zrównanej z ziemią Warszawy, było ewenementem w skali kraju. Otwarcie szkoły nastąpiło 22 lipca 1954 roku. Henryk Golec wykorzystując sprzyjająca atmosferę poszedł za ciosem i wystarał się o budowę sali gimnastycznej, którą oddano do użytku w styczniu 1956 roku.
Mimo niewątpliwego sukcesu, jakim była rozbudowa szkoły, Henryk Golec nie uniknął w tym czasie politycznych nacisków. Taką była prawdopodobnie przeprowadzona 28 marca 1952 roku wizytacja kierownika wydziału oświaty Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, podczas której miano stwierdzić wiele niedociągnięć w zakresie funkcjonowania szkoły kierowanej przez Henryka Golca. W konsekwencji kierownik żnińskiego wydziału oświaty Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Żninie wezwał do szczegółowych wyjaśnień na piśmie w ciągu trzech dni. Biorąc jednak pod uwagę, że wzywał uchodzący za człowieka zacnego i przyzwoitego Marian Zalski, tłumaczenia te nie miały większego znaczenia, a były tylko wymogiem formalnym narzuconym przez wyższą instancję oświatową. Henryk Golec nie musiał się stawić w Prezydium nawet osobiście, a daleko przecież nie miał.
Cała akcja prawdopodobnie była związana z tym, że Henryk Golec był bezpartyjny, a władze Polski Ludowej wymagały jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron. Negatywna opinia dziwi także z tego względu, iż istnieje wiele dokumentów, w których ocena Henryka Golca jako nauczyciela i kierownika szkoły jest bardzo pozytywna. O bezpodstawności tej krytyki świadczy choćby fakt, że wobec kierownika szkoły nie wyciągnięto jakichkolwiek konsekwencji, a władza ludowa w tym czasie usuwała ludzi ze stanowisk pod byle pretekstem. - Tata cieszył się dużym autorytetem i szacunkiem wśród społeczności lokalnej, miał też poparcie komitetów rodzicielskich, władz oświatowych i okręgowych władz ZNP, które nie pozwoliłyby na jego usunięcie z powodów politycznych - podkreśla syn Jerzy.
Być może wizytacja miała związek z tym, że Żnin od 1950 roku znalazł się w województwie bydgoskim (wcześniej był w poznańskim) i tamtejsze władze chciały pokazać siłę swojego politycznego oddziaływania.
Zresztą wysokie kompetencje Henryka Golca zostały wkrótce docenione przez wydział oświaty Powiatowej Rady Narodowej, który na cały rok 1954 powierzył mu pełnienie funkcji referenta kulturalno-oświatowego Prezydium MRN w Żninie. W tym też czasie ujawniła się jego działalność społecznikowska. Zainicjował powołanie nauczycielskiej kasy zapomogowo-pożyczkowej, której został prezesem, a która istnieje do dnia dzisiejszego. Na niwie szkolnej jego największym sukcesem było zorganizowanie w latach 1962-64 przy żnińskiej jedynce pod auspicjami ZNP filii Studium Nauczycielskiego w Bydgoszczy, które ukończyło 47 nauczycieli, w tym Henryk Golec.
Polityka w sferę oświatową działalności Henryka Golca wdarła się również przy okazji jego starań o nadanie szkole patrona, które podjął w drugiej połowie lat 50. ubiegłego wieku. - Zawsze był mu bliski czyn zbrojny powstańców wielkopolskich, dlatego chciał, aby oni byli patronem szkoły - wyjaśnia stanowisko ojca Jerzy Golec.
Niestety sprawa nie była prosta, gdyż ówczesne władze zamarzyły sobie, aby patronem został Karol Świerczewski Walter, komunistyczny generał, który odmawiał prawa łaski skazanym na śmierć żołnierzom Armii Krajowej. Przesłanką po temu miał być fakt, że gen. Świerczewski w styczniu 1947 roku został wybrany posłem Sejmu Ustawodawczego z okręgu Gniezno, w którym znajdował się też Żnin. - Tata celowo przeciągał sprawę z patronem, żeby nie został nim Świerczewski. Dopiero, gdy oddano nowy budynek „dwójki” i otrzymała ona imię generała Świerczewskiego, tata wystarał się, aby powstańcy mogli zostać patronem „jedynki” - wspomina młodszy syn Henryk Golec.
Henryk Golec już wtedy należał do Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, do którego wstąpił po 1956 roku, kiedy na fali rozliczeń w obozie władzy nastąpiła odwilż w zakresie stosowanych wobec społeczeństwa represji. Nie oznaczało to jednak, że łatwiej mu było zabiegać o wymarzonego patrona dla szkoły. - Do ZSL wstąpił dla świętego spokoju, żeby rodzina nie miała kłopotów - tłumaczy tę trudną, z punktu widzenia dotychczasowej drogi życiowej i poglądów politycznych, decyzję syn Jerzy. Z ramienia ZSL Henryk Golec był radnym Powiatowej Rady Narodowej, a w niej przewodniczącym komisji oświaty i kultury.
Henryk Golec dopiął swego i SP nr 1 w Żninie otrzymała imię Powstańców Wielkopolskich, jednak oficjalnych uroczystości z tym związanych już nie doczekał. Zmarł bowiem 9 stycznia 1969 roku. W następnym roku szkoła otrzymała sztandar, z którego wykonaniem wiąże się ciekawa historia, także mająca podłoże polityczne. - Była to inicjatywa komitetu rodzicielskiego za zgodą kierownika Henryka Golca. Jechałem do Bydgoszczy, aby siostry zakonne wykonały nam ten sztandar, bo było taniej niż w państwowych przedsiębiorstwach, które może robiły na przekór, bo nie byli zadowoleni, że sobie sami coś planujemy. Wtedy trzeba było być odważnym człowiekiem w takich sprawach. Bezpieka chyba miała swoje dojścia i dowiedziała się o wszystkim, dlatego nie zaprosili mnie na uroczystość przekazania sztandaru szkole - wspomina wiceprzewodniczący komitetu rodzicielskiego Stanisław Tarasiuk.
Władze Żnina nie uznały również za stosowne, aby na uroczystości związane z nadaniem imienia i przekazania sztandaru zaprosić wdowę po kierowniku szkoły, Bronisławę Golec, co też zapewne miało kontekst polityczny.
PAMIĘCI POTOMNYCH
Pogrzeb, który odbył się 12 stycznia, był swego rodzaju manifestacją polityczną, w której uczestniczyły setki osób. Okazało się, że ówczesne władze nie odpuszczały swoim przeciwnikom nawet po śmierci, naciskając rodzinę, aby pogrzeb miał wyłącznie charakter świecki. - Mama się nie zgodziła i wszystko odbyło się zgodnie z ceremoniałem kościelnym - wspomina syn Jerzy. Żałobę z tej okazji ogłosił także w SP nr 2 w Żninie jej dyrektor Stanisław Bosiacki.
Wbrew oczekiwaniom władz postąpił także pełniący wówczas funkcję woźnego w jedynce Janusz Lasecki, który zmierzający ze szpitala ulicą Sądową na cmentarz żałobny kondukt zatrzymał przy szkole i wykonał dla zasłużonego kierownika ostatni dzwonek. - Miało tego nie być, ale chciałem w ten sposób uczcić dyrektora - podkreśla były woźny. Pożegnalną mowę wygłosił przy tej okazji następca Henryka Golca na stanowisku kierownika szkoły, Bogusław Adamski. Na cmentarzu, mimo braku zgody ze strony władz na oficjalne wystąpienie, ku czci zmarłego zaśpiewał też chór Moniuszko.
Były to pojedyncze akty odwagi, które pojawiły się spontanicznie w związku z tym, że państwo nie potrafiło należycie docenić zasłużonego obywatela. Dziś stanowią swego rodzaju symbole, które były początkiem utrwalania pamięci o zasłużonym kierowniku szkoły, działaczu politycznym i przyzwoitym człowieku.
Prawdziwy hołd Henrykowi Golcowi władze Żnina oddały dopiero 40 lat później. Z okazji przypadającej równocześnie 40. rocznicy śmierci Henryka Golca i nadania szkole imienia Powstańców Wielkopolskich, 11 stycznia 2009 roku odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy wykonanej przez Zbigniewa Dolskiego, poświęconej Henrykowi Golcowi, na starej części budynku Zespołu Publicznych Szkół nr 1 w Żninie. Oprócz licznie przybyłych mieszkańców, w uroczystości uczestniczyły również dzieci Henryka Golca. - Jesteśmy wdzięczni, że 40 lat po śmierci ojca znalazł się dyrektor, który wyszedł z taką inicjatywą. Dziękujemy dyrektorowi Jackowi Pietraszko, zarządowi Towarzystwa Pamięci Powstańców Wielkopolskich, władzom miasta, lokalnej prasie, za utrwalenie pamięci o naszym ojcu. Ma to szczególny wymiar dla naszej rodziny - ze wzruszeniem mówi Jerzy Golec, mimo że od tego wydarzenia upłyną niedługo już 4 lata.

Źródło: http://palukitv.pl/teksty/ludzie-paluk-i-zm/18193-nauczyciel-w-sluzbie-ruchu-ludowego.html

Do góry